30 sie 2017

Rozdział 62

Rozdział 62
"Obsession"







"And then the world moves on, but one thing's for sure
Maybe I got mine, but you'll all get yours"
Taylor Swift – Look What You Made Me Do



[...] Harry cofnął się i znowu pochłonęła go ciemność. Jednak nie na długo... Gdy otworzył oczy zobaczył Hermionę, Rona, Alexandra i Lucasa. 
Poczuł ulgę. 
Wrócił.

Przyjrzał im się uważniej; ich twarze wyrażały ogromną ulgę. Hermiona uściskała go po chwili, a Ron poklepał po ramieniu. Alexander z Lucasem tylko przyglądali mu się uśmiechając lekko. 
— Co się znowu stało? — zapytał zrezygnowany.
— Byłeś nieprzytomny przez półtora tygodnia. — oznajmił Alexander.
Harry jęknął.
— Ostatnio częściej jestem nieprzytomny niż przytomny. — spróbował zażartować. 
— Podczas ćwiczeń z Lucasem — Alexander mówił dalej.  — wystąpiły pewne komplikacje. Jeszcze nie wiemy czym zostały spowodowane. Szukamy sensownego wyjaśnienia, ale... jak dotąd nie mamy nic konkretnego. Na chwilę obecną zawiesimy ćwiczenie Magii Umysłu. Myślę, że za szybko przeszliśmy do kolejnych ćwiczeń. Byłeś miesiąc pod wpływem zaklęcia Magii Żywiołów i jeszcze nie kontrolujesz jej wystraczająco dobrze, abyś był... — skrzywił się. — bezpieczny dla środowiska. 
— Jestem niebezpieczny? — Harry wbił przerażone spojrzenie w White'a.
Alexander podrapał się po głowie odwracając wzrok. Hermiona uważnie przyglądała się magowi, po którym było widać, że coś go dręczy. 
— Przepraszam, Harry, ale myślę, że tak. Nie panujesz nad sobą. 
— Tak sobie tłumaczyliśmy twoje osłabienie. Magia Cię zżera, wypala Cię. — odezwał się Lucas. 
Harry zaśmiał się. 
— Świetnie! Zabity przez swoją własną magię! — sarkastyczny ton Pottera przypominał Ronowi Snape'a. 
Alexander potrząsnął głową próbując zaprzeczyć słowom chłopaka. 
—  Nie, nie! Nie zabije Cię... — zamilkł na chwilkę.  — Co najwyżej oszalejesz, postradasz zmysły. 
— Alexander! — krzyknął  Lucas oburzony zachowaniem swojego kolegi.
— Dzięki, to mnie pocieszyłeś. — odpowiedział Potter. — Jeśli już nie oszalałem. — dodał ciszej.
— Co masz na myśli? 
— Przez ten czas, gdy byłem nieprzytomny, miewałem wizje... A właściwie... Nie wiem... Pojawiałem się w różnych miejscach...
— Tak jak na tej konferencji w Paryżu? — zapytała Hermiona.
Harry popatrzył na nią.
— Dokładnie! Widziałaś mnie tam, prawda?
— Tak, tak. — odpowiedziała szybko. 
Alexander pogrążył się w swoich myślach. 
— Widziałem pewne rzeczy, morderstwa Truciciela... Hmmmm... Ostatnio byłem w Nowym Jorku.
— W Nowy Jorku, stary? — Ron wytrzeszczył oczy. 
— Taa, też byłem zdziwiony. 
— Z Alexandrem poszukamy czegoś na ten temat, a ty odpocznij. — powiedział Lucas ciagnąc White'a do wyjścia. 
Chłopak spojrzał na swoich przyjaciół niewiedząc co ma powiedzieć.
— Wystraszyłeś nas, stary. — oznajmił cicho Weasley. 
— Nie chciałem, przepraszam. — Harry poklepał Rona po ramieniu. 
Łzy w oczach Hermiony wyrażały więcej niż tysiąc słów. Harry jęknął i wyciągnął dłoń w stronę Granger. Dziewczyna popatrzyła uważnie na niego po czym niewiele się zastanawiając przytuliła się do Pottera. Ron uśmiechnął się widząc jak jego przyjaciel spogląda na Hermionę. 
— Harry? — zaczął Ron po chwili. 
— Tak? — Harry podniósł głowę, aby spojrzeć na rudzielca. 
— Co ty do jasnej cholery wyprawiałeś w Nowym Jorku? — zapytał oburzony. 
Harry zaśmiał się i zaczął tłumaczyć, co takiego zobaczył podczas swojej niezwykłej wędrówki. 



* * *


Albus znajdował się w swojej posiadłości w Szwecji, gdy do drzwi jego mieszkania ktoś zapukał. O tym miejscu wiedziało niewiele osób i Dumbledore miał pewne przypuszczenia do tego kto to mógł być. Albus przerwał przeglądanie swoich dokumentów i podszedł ostrożnie do drzwi, aby skonfrontować się ze swoim gościem. Pukanie zrobiło się bardziej natarczywe i staruszyk otworzył drzwi. 
— Jak miło Cię widzieć, Severusie. Wejdź, wejdź. — powiedział, gdy tylko dostrzegł Mistrza Eliksirów. — Oto nadchodzi ten....
— .... który ma moc pokonania Czarnego Pana... — opowiedział Severus.
To było ich unikalne hasło potwierdzające tożsamość rozmówcy. Zakon Feniksa posiadał kilka takich zabezpieczeń, ale ze względu rodzaj znajomości Severusa z Albusem, mieli oni oddzielne hasło. 
— I miejmy nadzieję, że to prawda, Albusie. — dopowiedział jeszcze. 
— Oj, Severusie. — Dumbledore machnął dłonią zapraszając swojego gościa do salonu. — W to nie wątpię. Harry to wybitny czarodziej i nigdy w tą nie wątp. 
— Chciałbym mieć jakąś pewność. To co powidziałeś mi ostatnio dało mi do myślenia. Ostatni raz, gdy widziałem Harry'ego znajdował się w dziwnym transie... — Snape przez chwilę się zastanawiał. — Kojarzysz Loa? 
— Dawno już nie słyszałem o tym. Odśwież mi pamięć.
— Loa to w religii voodoo duch lub bóstwo obdarzone wielką mocą i nieograniczonymi możliwościami. Wyznawcy loa składają krwawe krwawe ofiary ze zwierząt, a także z owoców, warzyw, pieniędzy, rumu i cygar. Loa przyjmują tylko ducha ofiarowanego zwierzęcia, podczas gdy ciało, pozbawione smaku, zjadają zazwyczaj podczas rytualnej uczty wyznawcy. — Albus skrzywił się. — Loa objawia się najczęściej poprzez opętanie. 
— Myślisz, że Harry został opętany prze Loa? — zszokowany wpatrywał się w Mistrza Eliksirów. 
— Kto wie co oni tam wyprawiają w tej Hiszpani. — powiedział z sarkazmem. 
Albus podrapał się po brodzie myśląc nad innymi rozwiązaniami. 
— Z tym Loa może i masz rację... Guédé? 
— Kim jest Guédé? 
— Guédé jest duchem płodności i... śmierci. Jest strażnikiem granicy między życiem i śmiercią, swoimi mądrymi radami pomaga duchom zmarłych znaleźć właściwą drogę. Jest także panem życia.  Guédé pomagają żywym ludziom, ale mogą także przywrócić do życia zmarłych. Najczęściej zamieszkują w zwłokach, ale zdarza im się również opętać żywego człowieka... Kapłani voodoo nie są w stanie zapobiec opętaniu. 
— Chcesz mi powidziecieć, że nie ma już ratunku?
— Tego nie powiedziałem. Harry w końcu włada najpotężniejszą magią świata, więc równie dobrze może to być kolejna zdolność... Natomiast jeśli to rzeczywiście opętanie to czarodziej z taką mocą powinien sobie poradzić. — Albus zapewnił.
Severus skrzywił się na samą myśl o opętaniu. 
— Sądzę, że Wielka Rada Magii Żywiołów dokładnie zbada ten problem. — odezwał się w końcu. 
— Severusie, ufam im i wierzę, że tak się stanie. Harry jest w dobrych rękach. 



* * *


Pogoda w Hiszpanii zaczęła się poprawiać, gdy Harry zaczął ponownie ćwiczyć Magię Żywiołów. Ron wraz z Hermioną udali się na poszukiwanie horkrusa, więc Potter miał trochę czasu dla siebie. 
Jego stan zdrowia poprawił się – nie wędrował już po miejscach zbrodni, tylko miewał zwykłe sny (co dziwne, Voldemort nie zesłał ani jednej wizji). Alexander widząc poprawę zarządził reaktywację. Ponownie Rebbeca, Max, Lucas oraz Alexander próbowali ujarzmić moc Pottera. Chłopak czynił pewne postępy, używał mocy rozważnie i z odpowiednią siłą dla danego zaklęcia. Już nie palił łąki zwykłym  Lumos, czy nie rozbijał w drobny mak przedmiotów zaklęciem Wingardium Leviosa. 
Alexander w głębi duszy bał się mocy Harry'ego. Nie mówił o tym nikomu – nie chciał wywoływać paniki – ale niektórzy chyba coś podejrzewają. Moc Pottera jest niezwykła i niespotykana, jedyna w swoim rodzaju i jest duże prawdopodobieństwo, że jedyna na świecie oraz nieśmiertelna (co za tym idzie, czarodziej, który nią włada również – Alexander jednak nie jest jeszcze pewny tej teorii). 
Harry pozwalała ponosić się emocją, co jest jego wielką wadą i może w przyszłości stać się zagładą. Dlatego Alexander postanawia nauczyć Pottera ukrywania swoich emocji pod maską obojetności. On sam się posługuje tymi technikami na co dzień, więc i chłopak nie powienien mieć z tym problemu... o ile przyłoży się do nauki. 
Po tym jak dowiedział się, że jest niebezpieczny (Alexander dłużej nie mógł owijać w bawełnę), Wybraniec wziął się w garść i za cel obrał sobie całkowitą umiejętność kontroli Magii Żywiołów. White to pochwalał, ale wiedział, że do końca nie jest to możliwe. Czasami magia wie lepiej od czarodzieja i działa sama. 



* * *



— Jesteś pewna, że to tutaj? — zapytał Ron przyglądając stosie kamieni. 
Hermiona zerknęła jeszcze raz na mapę. 
— Tak, to tutaj. Stał tu... kiedyś sierociniec, w którym mieszkał Sam-Wiesz-Kto. 
— Raczej niewiele z niego pozostało. — powiedział wskazując na pozostałości budynku.
Granger jęknęła chowając mapę do torby i podeszła bliżej. 
— Aby dowiedzieć się o lokalizacji pozostałych horkruksów musimy się dowiedzieć więcej o samym Tomie. — wyjaśniła. Ron pokiwał głową i poszedł za nią. 
— Dom Gauntów też ma liście?
— Nie, Dumbledore już go sprawdził gdy znalazł pierścień Kadmusa Peverella. 
Ron odetchnął z ulgą. 
— Jesteś pewna, że możemy to przeszukać? Tom na pewno nie pozostawił tego bez zabezpieczenia.
— To tylko stos kamieni, Ron, myślisz, że Sam-Wiesz-Kto by się tym przejmował? Jeśli znajduje się tutaj horkruks to owszem natkniemy się na zabezpieczenia...
— Jeśli nie?
— To będziemy wiedzieć, że nie ma tu nic, co miałoby jakąkolwiek wartość dla Toma. 
Ron pokiwał głową i zaczęli przeszukiwać pozostałości po budynku. Gdyby Ron w tamtej chwili uważniej stąpał po ziemi może nic takiego by się nie stało. 
Hermiona wyczuła mignięcie nieznanej magii i krzyknęła:
— RON! NIE!
Chwilę później zostali otoczeni przez Śmieriożerców. 
— A kogo my tu mamy? — zakpił jeden z nich. 
Hermiona zbladła i ruszyła w stronę Rona, aby się teleportować. Crucio trafiło ją w ułamku sekundy. Rozległ się przeraźliwy krzyk. Śmieriożercy nałożyli barierę antyteleportacyjną i spetryfikowali Rona, który przerażony nie ruszył się z miejsca. Nie zdążył nawet wyciągnąć różdżki, gdy nastała ciemność. 
Kilkaset kilometrów dalej Potter zwijał się z bólu próbując dowiedzieć się co się stało.



_______________________________

Na koniec kilka informacji:
1) Opowiadanie publikuje od początku z pewnymi zmianami i poprawionymi błędami na WATTPADZIE. Zachęcam do przypomnienia sobie opowiadania :)

2) O voodoo czy też Loa lub Guédé możecie poczytać sobie w Internecie. Ja czerpałam (oczywiście xd) z Wikipedii. 
3) Kolejny rozdział pojawi w ciągu dwóch tygodni, może wcześniej. 
4) Dziękuję za komentarze! Te tutaj czy też na WATTPADZIE. Na razie! :))


"And then the world moves on, but one thing's for sure; Maybe I got mine, but you'll all get yours" (ang.) I wtedy świat rusza do przodu, ale jednego jestem pewna; Może ja dostałam za swoje, ale ty też dostaniesz za swoje.

Szablon
Alexx
ALEXX